Strony

28 października 2017

MODERN WITCH: LULU FAY







Nie jest to wprawdzie najnowsza sesja, bo ma już około roku, ale prawda jest taka, że bardzo się cieszę, że nie opublikowałam jej tutaj jakoś krótko po realizacji, bo wiele zdjęć, które zobaczycie poniżej obrobiłam wiele miesięcy po jej powstaniu podczas niewyjaśnionego napadu weny twórczej. Jest to niestety (a może stety?) jeden z powodów, z uwagi na które bardzo rzadko publikuję tu sesje bezpośrednio po ich zrobieniu. Nie raz w wyniku nudy zdarzyło mi się spontanicznie wrócić do starej już sesji i nadać jej nowe życie. Perspektywa czasu potrafi wiele zmienić i o ile zwykle preferuję szybką obróbkę zdjęć po ich wykonaniu, kiedy mam jeszcze na świeżo tamte emocje i zamysł to czasem odstawienie zdjęć na trochę do tej symbolicznej szuflady potrafi wyjść im na dobre. 


Koncept, który miałyśmy podczas realizacji tych zdjęć to modern witch. Chciałyśmy luźno pobawić się tym konceptem, zwłaszcza że sesja wykonywana była jesienią i w okolicach Halloween, więc klimat, a także czas na takie sesje wprost idealny. No i nie ukrywam, że jest to tematyka, która po prostu bardzo mi podchodzi i planuję trochę podobnych projektów, jeśli nie teraz to w niedalekiej przyszłości.



















***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: 




18 lipca 2017

Recenzja fotoksiążki Saal Digital




Za sprawą Saal Digital Polska mogłam ostatnimi czasy zrealizować jedno ze swoich małych fotograficznych marzeń, to znaczy stworzyć swoje pierwsze portfolio z prawdziwego zdarzenia w postaci fotoksiążki! 

Zawsze zazdrośnie patrzyłam na znajomych fotografów, którzy posiadali swoje własne portfolia w postaci, w której są w stanie dać je komuć do ręki, można je przejrzeć, dotknąć. To jednak jest zupełnie inne doświadczenie niż tylko gapienie się w ekran monitora. Tu faktycznie możesz tego dotknąć, poczuć ciężar w ręku, usłyszeć szelest przewracanych stron. To sprawia, że nagle to co robisz staje się prawdziwe i namacalne. Myślę, że każdy fotograf powinien mieć swoje portfolio w takiej formie. Raz, że trzymanie w dłoniach czegoś, co samemu się stworzyło to po prostu ogromna satysfakcja, której tony gigabajtów poupychanch na dyskach komputerów nie są w stanie zapewnić. A dwa, że może się to po prostu przydać, chociażby podczas rozmów z klientami.




Osobiście zdecydowałam się na ksiązkę o wymiarach 19x19cm z twardą błyszczącą okładką i matowymi stronami w środku. Bardzo dużo czasu spędziłam zastanawiając się właśnie nad wymiarami fotoksiążki, bo to do pewnego stopnia narzuca jednak to w jaki sposób podejdzie się później do rozmieszczenia zdjęć, a nawet ich selekcji. W moim przypadku myślę, że była to dobra decyzja z uwagi na to, ze - jak chyba każdy, kto trochę dłużej śledzi moją twórczość wie - uwielbiam kwadraty i wiele moich najlepszych zdjęć jest wykadrowanych w ten właśnie sposób. 





Największym plusem fotoksiążki i jednocześnie tym, na czym najpewniej każdemu korzystającego z usługi zależy najbardziej jest jakość. Jest ona naprawdę fantastyczna i pod tym kątem nie mogę zarzucić fotoksiążce absolutnie niczego. Wygląda bardzo profesjonalnie, papier jest dobrej jakości i całość prezentuje się niezwykle schludnie. Kolory odwzorowane są bardzo dobrze, a przyznam, ze osobiście właśnie tego, że z tym będą jakieś problemy bałam się najbardziej. Kolor stanowi bardzo istotną część moich zdjęć, za jego pomocą staram się budować klimat moich fotografii i pod tym względem każda zmiana mnie zawsze bardzo boli. Okazało się jednak, że martwiłam się zupełnie niepotrzebnie! Nie dopatrzyłam się jakichś większych róznic między tym, co widzę na ekranie monitora a fotoksiążką i bardzo mnie ten fakt cieszy.






Kolejna rzecz, którą muszę pochwalić to aplikacja Saal Design, która służy do zaprojektowania fotoksiążki. Jest bardzo intuicyjna i posiada wiele szablonów, które ułatwiają organizację wszystkiego wedle własnego gustu. Jej przejrzystość to dla mnie ogromny plus, bo projektując rzeczy tego typu chcę się skupić na samym projekcie oraz selekcji zdjęć, a nie użerać się z aplikacją i zastanawiać, gdzie co jest i jak osiągnąć zamierzony efekt. Naprawdę dobrze się bawiłam sprawdzając różne warianty rozstawienia zdjęć i szukając wersji, która moim zdaniem prezentowałaby się najlepiej. 





Na uznanie zasługuje też kontakt z firmą oraz szybka dostawa. Fotoksiążka naprawdę szybko znalazła się w moich rękach, czym byłam bardzo przyjemnie zaskoczona! Dla fotografów, którzy zamawiają tego typu fotoksiążki dla swoich klientów na pewno jest to ogromny plus, że nie trzeba czekać na produkt tygodniami i narażać się na niecierpliwośc klienta. Zresztą, chyba każdy z nas zna to uczucie, gdy czekamy na paczkę i mamy nadzieję, że trafi ona do naszych rąk jak najszybciej.


Generalnie bardzo polecam usługę i z całą pewnością nie jest to ostatni produkt od Saal Digital, który zamówiłam! 



***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: 



17 grudnia 2016

How About Snow: Grażyna Czubin



To była ostatnia świąteczna sesja zrealizowana przeze mnie w zeszłym roku. Bardzo ją lubię za głębię ostrości i ciepło, które zdjęcia z siebie emitują. Chyba każdy kto śledzi moją twórczość trochę dłużej jest świadom tego, że na początku swojej przygody z fotografią decydowałam się raczej na zgaszone i zimne barwy zdjęć. Szarości, niebieskości, zmniejszony kontrast. Zdjęcia, które wykonuję teraz, a zwłaszcza właśnie te świąteczne - są tak naprawdę absolutnym zaprzeczeniem tego, od czego zaczynałam. Dominują na nich nasycone, ciepłe barwy, w szczególności żółcie i czerwienie. Ta sesja jest tego najlepszym przykładem ;) A przy okazji myślę, że przyjemnie wpisuje się w klimat świąt, które mimo nieprzyjemnej zimowej pory zawsze utożsamiam właśnie z przyjemnym ciepłem i odcieniami czerwieni, bieli i żółci.

Poza tym bardzo dziękuję Grażynie za zgodę na publikację sesji! Jednym z powodów, dla których bardzo lubię te zdjęcia jest właśnie jej cudowny uśmiech! Odpowiednia obróbka zdjęcia może wiele zdziałać, oczywiście, ale bez tego uśmiechu te zdjęcia nie byłyby nawet w połowie tak pozytywne i przyjemne w odbiorze! W tym przypadku jej energia 'robi' tak naprawdę całą sesję i bardzo się cieszę, że miałam okazję uchwycić to w swoich kadrach!


Modelka: Grażyna Czubin 

 









***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: 

11 grudnia 2016

Christmas Is Coming: Sandra Urbańska





Ach, na której publikację czekałam! Od listopada nie mogłam się doczekać, żeby wrzucić tu całość tych zdjęć i wreszcie mieć je zebrane w jednym miejscu!

Pamiętam, że było trochę przeżyć przy realizacji tych zdjęć, między innymi dlatego, ze nie byłyśmy pewne kiedy dokładnie zapalą się lampki, a na dodatek ja testowałam wtedy nowiutki statyw. Na dodatek było zimno - jak to zimą! - i nie jestem pewna, czy na którymś etapie nie zaczęło czasem padać. W każdym razie byłam bardzo zdeterminowana, żeby cokolwiek z tego wyszło i jeśli coś pamiętam ze 100% pewnością z tej sesji to poczucie dumy i radości, gdy już siedziałam w ciepłym pociągu, w drodze do domu i przeglądając efekty. To zawsze jeden z najcudowniejszych etapów każdej sesji. Takie uczucie spełnienia i świadomość, że materiał jest dobry, że już zaraz zrzucisz to wszystko na komputer i będziesz wyciągać z tych zdjęć to, co w nich najlepsze. Nawet teraz, po roku, patrząc na te zdjęcia to uczucie wciąż jest bardzo żywe.

Ze wszystkich świątecznych sesji, jakie dotąd zrealizowałam - ta może być najbliższą memu sercu. Nie jestem nawet w stanie wyjaśnić czemu, bo w gruncie rzeczy nie wyróżnia się przecież jakoś specjalnie na tle innych. A mimo to za każdym razem, gdy do niej wracam automatycznie mam ogromny uśmiech na twarzy i przypominam sobie te ubiegłe święta. Często mówi się, że jedną z funkcji fotografii jest utrwalanie emocji towarzyszących nam w danej chwili i te zdjęcia tak na mnie działają. Przechowują wszystkie te pozytywne emocje i ekscytację związaną ze zbliżającymi się świętami, które czułam w tamtym okresie. Jestem ciekawa, czy i Wy jesteście w stanie to poczuć patrząc na nie!



mod: Sandra Urbańska





















***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: