Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą projekt. Pokaż wszystkie posty

12 września 2016

Wild Spirit: Monika Siedzyk



Sesja już dawno nie nowa, ale uznałam, że mimo wszystko chcę ją tu pokazać w komplecie. Przyznam, że to jedna z tych, które darzę szczególnym sentymentem, zawsze wywołuje u mnie to przyjemne ciepłe uczucie w okolicach serca. Dla mnie te zdjęcia to trochę taka kwintesencja lata i sama nigdy nie wiem jak dokładnie je interpretować, bo mam wrażenie, że postać, w którą wciela się Monika i historię, którą opowiada - można rozumieć na wiele sposobów. Jestem bardzo ciekawa jak Wy byście je zinterpretowali, na ile różniłoby się to od moich osobistych skojarzeń. Bardzo chętnie poczytam o tym w komentarzach :)















***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: 



9 września 2016

Projekt: INSPIRACJA





CO?

Chciałabym przeprowadzić mały projekt, a właściwie eksperyment polegający na tym, że co jakiś czas wrzucałabym tu posty promujące twórczość różnych fotografów. Od klasyków, dzięki którym w ogóle fotografia jako sztuka wizualna wygląda obecnie tak jak wygląda, przez fotografów współczesnych z całego świata, których prace uważam za inspirujące i którzy mieli wpływ na to, że te kilka lat temu w ogóle wzięłam aparat do ręki, aż po promocję zdolnych Polaków, często moich dobrych znajomych zresztą, którzy zasługują na większą rozpoznawalność w kraju i na świecie.

DLACZEGO?

Pomysł na projekt tego typu chodził mi po głowie już od jakiegoś czasu z bardzo wielu powodów. Raz, że uwielbiam prezentować Wam prace fotografów, którzy mieli wpływ na mój własny rozwój i których prace sobie cenię. Kto wie, może i Was zainspirują na tyle, by chwycić za aparat i spróbować własnych sił, o ile oczywiście jeszcze tego nie robicie! Po drugie, chciałabym dzięki temu też przybliżyć niektórym trochę historię fotografii, bo jestem świadoma tego, że wielu pasjonatów fotografii nie bardzo w to wnika i bardziej skupia się na czystej praktyce. A szkoda! Gdy jeszcze studiowałam fotografię historia fotografii należała do jednych z moich ulubionych przedmiotów. Do dziś żałuję, że nasz program był mocno okrojony i byliśmy w stanie skupić się tak naprawdę jedynie na podstawach podstaw i najważniejszych nazwiskach. Nawet nie chodzi o to, że ta wiedza jest jakoś niezbędna do tego, by rozpocząć przygodę ze zdjęciami (choć na pewno jest przydatna), rzecz w tym, że to jest po prostu ciekawe! W dzisiejszych czasach jesteśmy zalewani zdjęciami dosłownie z każdej strony i myślę, że większość z nas nie jest w stanie sobie wyobrazić świata bez nich. Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że jest to stosunkowo nowe medium i że na przestrzeni czasu bardzo się zmieniało, w zależności od możliwości technicznych, potrzeb a nawet poglądów popularnych w danym okresie. Coś co teraz jest dla nas oczywiste - jeszcze nie tak dawno wcale nie było. Kolejną istotną kwestią jest to, że z własnego doświadczenia wiem, że często zamykamy się na rodzaje fotografii, którymi samemu się nie zajmujemy. Sama bardzo długo nie chciałam mieć nic wspólnego z reportażem, zasłaniając się argumentami, że tego "nie czuję" i nie rozumiem jako osoba, która preferuje stylizowane baśniowe ujęcia. Będąc na fotografii wielokrotnie podczas zajęć byłam zmuszona patrzeć na zdjęcia, które były nie w moim stylu. Które z mojej perspektywy były brzydkie, nieudane, nudne, prezentowały sobą przerost formy nad treścią bądź odwrotnie, itd. Prawdę mówiąc wiele z nich wciąż za takie uważam, ale zmieniłam też trochę podejście, nauczyłam się doceniać także fotografie, które niekoniecznie pokrywają się z tym, co sama tworzę i lubię. To pozwala inaczej spojrzeć na fotografię i postawić sobie pytania czemu ktoś uważa dany temat zdjęć lub ich formę za wartościową. To rozwija i poszerza horyzonty. A czasem potrafi i zainteresować lub zmienić nasze własne podejście czy technikę. Nie warto się zamykać jedynie na to, co nam dobrze znane, a im lepiej rozumiemy różne techniki czy spojrzenia na fotografię, tym bardziej świadomi stajemy się co samemu możemy innym zaproponować, co byłoby tylko nasze i w jakiś sposób unikatowe. 

W JAKI SPOSÓB?

Przede wszystkim chciałabym zaznaczyć, że nie będą to posty długie. Chciałabym w krótki, treściwy sposób przedstawić sylwetkę danego fotografa, napisać kilka istotnych faktów i ewentualnie moje własne odczucia i spostrzeżenia dotyczące twórczości danej osoby. Do tego oczywiście przedstawić kilka prac, które uważam za szczególnie udane bądź reprezentatywne. Nie chcę zanudzać Was masą faktów i długimi notkami, ponieważ cała akcja ma na celu jedynie przybliżenie sylwetki różnych fotografów, zachęcić Was byście sami zrobili dalszy research, jeśli czyjeś zdjęcia szczególnie przypadną Wam do gustu bądź zainteresują. Oczywiście nie wykluczam, że na temat niektórych mogę się bardziej rozpisać, bo z natury jestem gadułą i uwielbiam nawijać o fotografii, niemniej postaram się, aby posty były względnie zbliżonej długości. Celem akcji jest przede wszystkim pokazanie, że "hej, ktoś taki istnieje i z takiego i takiego powodu uważam jego twórczość za ważną, obczajcie sobie kilka zdjęć, jak Was zainteresują - fajnie, jak nie - też spoko!".

KIEDY? 

Na pewno jeszcze w tym miesiącu zamierzam opublikować pierwszy post z serii. Jako, że pomysł jest dość świeży to wciąż planuję jak to najsensowniej organizować. Jestem bardzo otwarta na wszelkie sugestie dotyczące formy całej akcji, tego jakich fotografów według Was nie powinno zabraknąć, itd. Także jeśli macie jakiekolwiek uwagi, propozycje, zastrzeżenia - chętnie je poznam! :) Jestem ciekawa co w ogóle sądzicie o czymś takim oraz czy będzie jakiekolwiek zainteresowanie postami tego typu!



***

ZNAJDZIECIE MNIE TEŻ TUTAJ: 








2 sierpnia 2016

Butterfly with broken wings




Bardzo długo zabierałam się do napisania notki, bo ilekroć do niej siadałam miałam wrażenie, że nie będę w stanie napisać wszystkiego, co bym chciała.

Nie zamierzam ukrywać, ten projekt bardzo wiele dla mnie znaczy i jest dla mnie ogromną dumą i zaszczytem, że miałam okazję go wykonać. Sądzę, że jakaś część mnie tak naprawdę wciąż w to nie wierzy. Pamiętam, że gdy Magda pierwszy raz wysłała mi zdjęcia tych strojów, żebym mogła zobaczyć z czym będę pracować - pomyślałam, że musiała się pomylić i napisać do złego fotografa. Że takie sesje trafiają się przecież innym, bardziej uzdolnionym, dłużej działającym na rynku, z lepszym sprzętem. Prawdę mówiąc nie wiem, czy z początku byłam bardziej podekscytowana perspektywą takiej sesji, czy może przestraszona, że się do tego nie nadaję, że na pewno to spieprzę i nie będę umiała pokazać w przekonywujący sposób. Lata marzyłam o sesji w podobnym stylu, a gdy ta znalazła się już w zasięgu ręki mało brakowało a bym stchórzyła. Nawet nie jestem w stanie opisać jak bardzo się cieszę, że tego nie zrobiłam.

Ta notka to tak naprawdę podziękowania i wielki ukłon w kierunku osób, które zrealizowały go ze mną. Jesteście najlepsze, dziewczyny! I to z tak wielu powodów!

Dziękuję Wam, że dałyście mi szansę na wykonanie sesji marzeń i przede wszystkim miałyście we mnie tyle wiary, nawet kiedy ja sama miałam wątpliwości. To dla mnie bardzo wiele znaczy, zarówno jako dla osoby, jak i dla fotografa. Współpraca z tak utalentowanymi, pełnymi pozytywnej energii i pasji osobami to po prostu sama przyjemność. Zarówno Magda, jak i Monika wykonały kawał niesamowitej roboty, natomiast pomoc Oli była nieoceniona. Wciąż jestem zakochana w obu kreacjach, które stworzyła Magda i za każdym razem, gdy przeglądam te zdjęcia zapiera mi dech w piersiach na myśl o tym, ile pracy, wysiłku i czasu musiało zostać włożone w ich powstanie. Jeśli dobrze pamiętam słowa Magdy to samych motyli jest tu ok. 10 tysięcy! Jako osoba, która nawet z wycięciem prostokąta z kawałku papieru ma problem i jeśli chodzi o takie rzeczy jest kompletnym antytalenciem nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić ogromu pracy, który musiał pójść w tworzenie obu sukienek i dodatków do nich. Jestem nimi absolutnie zauroczona i mam ogromną nadzieję, że będę miała jeszcze okazję sfotografować coś, co wyszło spod ręki Magdy, bo cokolwiek to będzie - już teraz wiem, że będzie czymś fenomenalnym! Słowa uznania należą się też Monice, która cudownie zaprezentowała obie kreacje, mimo że pozowanie w nich nie należało do najprostszych. Monika pozując przy tej sesji musiała walczyć z wieloma przeciwnościami losu, a strome schody, krępujące ruchy stroje, środek zimy i maska, w której nie była w stanie nic widzieć to tylko niektóre z nich. Zdjęcia nie są w stanie oddać tego ile poświęcenia wymagał od niej ten projekt, a ja po raz kolejny jestem pełna podziwu wobec tego, do czego jest zdolna na rzecz udanych zdjęć.     



                            modelka: Monika Siedzyk
                            projektantka: Magdalena Ślusarczyk
                            (projekt dyplomowy Wyższej Szkoły Artystycznej)
                            pomoc: Ola Siebierwska


















+ backstage!




 










23 sierpnia 2015

Targowisko próżności







To była jedna z tych sesji, których zamysł gdzieś tam plątał się po głowie od bardzo dawna i dość długo czekał na swoją kolej. Gdy tylko kilka miesięcy temu wypatrzyłam ośmiornice wśród mrożonek w Biedronce wiedziałam, że to jest to, czego szukam. Rzecz w tym, że długo nie umiałam się zebrać żeby to zrealizować, zwłaszcza przy innych projektach, braku kasy, motywacji i zamysłu konkretniejszego niż "no, bo ja chcę ośmiornicę na zdjęciach". Jedyne co wiedziałam na pewno to to, że prędzej czy później to zrobię i że nie muszę się martwić o modelkę. Zapytanie Moniki co o tym sądzi było w zasadzie tylko formalnością, bo znamy się już chyba na tyle dobrze, że i tak byłam pewna, że ten koncept ją zainteresuje. Problem polegał na tym, że żadna z nas nie miała specjalnie pomysłu na stylizację i to w jaki klimat konkretnie pójść. Na dodatek były inne sesje, które chciałyśmy zrealizować, więc tak się to przeciągało w czasie. Dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy na dwa dni przed dniem tej sesji dostałam od Moniki wiadomość, że ośmiornicę kupiła już dawno, w międzyczasie zdążyła przygotować stylizację i w sumie to jeśli tylko mam czas to możemy działać. Myślę, że nie mogła wybrać lepszego momentu, bo nie dość że czasu miałam sporo, to nowa sesja była właśnie tym, czego mi było trzeba najbardziej. A ta sesja z cała pewnością była specyficzna :) Stylizacje Moniki ogólnie mają to do siebie, że zawsze wzbudzają mniejsze lub większe zainteresowanie przechodniów. Nigdy nie zapomnę pana, który przyglądał nam się, gdy Monika przygotowywała włosy i makijaż podczas sesji z rogami, a pewien staruszek zwyzywał ją od diabłów. Tym razem również ciekawskie spojrzenia i różnego rodzaju (i intencji) uwagi towarzyszyły nam niemal od samego początku zdjęć. Wyjątkowo rozbawiła mnie pewna pani, która stojąc za ławką jakiś metr od nas była chyba przekonana, że wcale nie widzimy, że bezczelnie się patrzy od 10 minut. Pewien starszy pan stalkował nas przez dużą część sesji, a niektórzy ludzie podchodzili i równie zainteresowani, jak i speszeni dopytywali, czy ośmiornica jest prawdziwa. O ile wgapianie się i czasem wręcz kpiące uwagi potrafią irytować, tak uwielbiam, gdy ludzie wydają się autentycznie zainteresowani tym, co robimy. To bywa bardzo miłe, gdy podchodzą, zagadują, chwalą stylizację czy makijaż. W taki ludzki, sympatyczny sposób :) W każdym razie, na pewno była to sesja, która zapadnie mi w pamięć. Miałyśmy masę zabawy przy realizacji jej, bo gdyby tłum gapiów nie był wystarczający, to zmagałyśmy się też z muchami.


Jak pewnie nie tak ciężko się domyślić... ośmiornica śmierdzi. O ile na początku sesji nie było z tym większego problemu, tak pod koniec niemal nie sposób było się odpędzić od chmary much. Miałam sporo zabawy przyglądając się każdemu ujęciu z serii dokładnie, próbując je wypatrzyć i wyeliminować w procesie obróbki. Z perspektywy żałuję, że nie sfotografowałam głowy Moniki, w momencie, gdy zdjęła z niej ośmiornicę (te zdjęcia były wykonane jako ostatnie, dosłownie w ciągu ostatnich 5 minut sesji), bo w rekordowym momencie siedziało na niej chyba ok. 20 much. 














9 lutego 2015

Winter fairytale


Rzadko mi się zdarza, że znajduję czyjeś portfolio i od razu przed oczami mam wszystko, cały koncept, od stylizacji, przez makijaż aż po miejsce zdjęć. Przeglądałam sobie któregoś dnia maxmodels, nie bardzo wiedząc co ze sobą zrobić, znudzona i kompletnie pozbawiona weny na zdjęcia, gdy całkowitym przypadkiem trafiłam na profil Dominiki. I to było dokładnie to, czego potrzebowałam. Wystarczyła chwila, żebym miała cały koncept i plan działania. Cała spięta pisałam wiadomość do Dominiki z nadzieją, że zgodzi się na sesję i znajdzie czas, by to zrealizować. Gdy dostałam pozytywną odpowiedź dosłownie nie posiadałam się ze szczęścia. Mąkę na zdjęciach chciałam wykorzystać już od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie było okazji, czasu albo osoby chętniej do realizacji tego pomysłu. Zresztą, jako że nigdy z mąką nie pracowałam, to nie byłam pewna, czego się właściwie spodziewać i wiecznie to odkładałam. Postanowiłam jednak zaryzykować i... i prawdę mówiąc do dziś tkwię w szoku, że w tak prosty sposób można uzyskać tak ciekawy efekt ;) Coś w tym jednak jest, że czasem to te najprostsze metody okazują się tymi najlepszymi. Jest to też niesamowity dowód na to, że rekwizyt możemy uczynić praktycznie ze wszystkiego i że nie zawsze trzeba się nie wiadomo jak wykosztować, by stworzyć niepowtarzalny efekt. Łapcie sesję i kilka zdjęć 'zza kulis' ;)  









+ backstage!