Strony

30 czerwca 2014

Canvas of life


Każdy, kto choć trochę mnie zna lub kojarzy moje upodobania wie, że uwielbiam tzw. expressive portraits. Oczywiście, bardzo lubię też inne kierunki w fotografii ludzi, jak np. fashion czy conceptual, ale moją nieuleczalną miłością zawsze były portrety, a im bardziej charakterystyczne i klimatyczne - tym lepiej :) Odkąd pamiętam miałam fioła na przeglądaniu tego typu zdjęć i od momentu, gdy zaczęłam moją przygodę z fotografią, na tworzeniu właśnie takich ujęć się mniej lub bardziej świadomie skupiałam. Zawsze też bardzo ceniłam sobie modelki, które potrafią świadomie zapozować przed obiektywem, oddać emocje i poruszać się z niewymuszoną gracją. Monika jest zdecydowanie jedną z takich modelek. Od momentu, gdy zobaczyłam jej portfolio wiedziałam, że trafiłam na osobę, która rozumie moją bajkę i odda właśnie to, co chciałabym oddać. I się zdecydowanie nie zawiodłam! Wszystkich fotografów, którzy w przyszłości planują z nią współpracę już teraz mogę zapewnić, że na pewno tej decyzji nie pożałują :) Monika to osoba, która nie dość, że wiele na rzecz sesji załatwi (stylizacja, makijaż, koncept...), to jeszcze zapozuje z sercem i zainspiruje. Jest bardzo świadoma tego, co robi, a przy tym ma duży dystans do samej siebie, co sprawia, że sesja przebiega w niesamowicie pozytywnej atmosferze! Nie wspominając nawet o jej urodzie - ogniście rude włosy i charakterystyczne spojrzenie to coś, co z całą pewnością przykuwa uwagę na zdjęciu ;) Mam ogromną nadzieję, ze uda nam się wkrótce powtórzyć współpracę, może tym razem z bardziej zaplanowanym pomysłem, bo to, co widać niżej to tak naprawdę w dużej mierze spontan.














mod: Monika Siedzyk

25 maja 2014

Sunshine, sunshine!



Kolory, uśmiech, słońce.



mod: Vanessa 


Kocham tą sesję z tak wielu powodów, że choćbym chciała nie jestem w stanie wszystkich wymienić. Przede wszystkim przez ostatnie miesiące tak mało fotografowałam, że niemal zapomniałam jak strasznie to kocham. Problemy zdrowotne, studium, inne pasje, zmęczenie, zepsuty sprzęt i pewna zmiana priorytetów skutecznie mnie od tego odciągały, a jak już się wybierałam na jakieś sesje to tak trochę bez przekonania.Te zdjęcia mi przypomniały o wszystkim, co sprawiło, że w ogóle zakochałam się w fotografii te kilka lat temu. Przypomniały mi jak to jest wracać z sesji, całkiem zmordowanym, z obtartymi od butów nogami i ciężką torbą, ale za to z uśmiechem na twarzy i naładowanym pozytywną energią. Jak to jest siedzieć przez kilka godzin i po prostu obrabiać zdjęcia, nie zwracając na nic uwagi. Jak to jest przeglądać zdjęcia w aparacie i czuć, że to jest TO, że stworzyło się coś, co może się podobać i z czego ja sama jestem zadowolona, po raz pierwszy od dawna. Brakowało mi takiej sesji w portfolio, takiej radosnej, trochę niepoważnej i aż emanującej pozytywną energią. Fakt, że zimne kolory i trochę mroczne klimaty to może bardziej moja bajka, ale jeśli idzie o zdjęcia to nie lubię się ograniczać i nie da się ukryć, że to te spontaniczne i kolorowe sesje dają najwięcej radochy. W sumie Vanessa, czyli moja cudowna modelka, zasługuje tu na ogromne podziękowania, zwłaszcza, że sam koncept sesji wyszedł od niej :) Nie wyobrażam sobie, że mogłabym te zdjęcia zrealizować z kimś innym, zresztą patrząc na nie chyba widać dlaczego :D Ta dziewczyna to istny wulkan pozytywnej energii! Zresztą najlepiej o tym świadczy ilość zdjęć jakie zrobiłam, czyli przeszło 400. Przeważnie dobijam do max. 100/200 zdjęć na sesji, jeśli przekraczam tą liczbę to zwykle dlatego, że po prostu... nie umiem przestać i za dobrze się bawię, żeby przerwać ;) Mało jest takich modelek, którym udaje się mnie do tego stopnia zauroczyć i zainspirować. Dlatego nie zamierzam dopuścić do tego, żeby to była nasza ostatnia współpraca i już planuję co by tu teraz z nią stworzyć!

W każdym razie, łapcie trochę zdjęć :) Nie jest to chyba nawet połowa tego, co do tej pory przerobiłam, a ogromnej części tej sesji nawet jeszcze sama na spokojnie nie przejrzałam! No ale, wrzucam mimo wszystko, bo zwyczajnie chcę się tym podzielić, sprawiła mi ta współpraca wiele radości i nawet teraz, jak patrzę na te zdjęcia, mam szeroki uśmiech na twarzy. Myślę, że każdemu, kto fotografuje, lub ogólnie coś tworzy, życzę takich doświadczeń i tego, żeby ich pasja dawała im tyle frajdy!






















1 marca 2014

Before / After


Notka będąca tak naprawdę kontynuacją tej KLIK (: 

Sama lubię porównywać czasem te zdjęcia przed i po, więc pomyślałam, że czemu by ponownie nie zrobić krótkiej notki z kilkoma przykładami. Już wcześniej pisałam, że obróbka to jeden z moich najukochańszych etapów tworzenia zdjęć i nic się w tej kwestii nie zmieniło, na dłuższą metę lubię to tylko bardziej i bardziej. Im więcej siedzę w Photoshopie, tym więcej się uczę i mam coraz większą kontrolę nad tym jaki klimat chcę wykreować na zdjęciu, a to dla mnie chyba najważniejsze. 














14 września 2013

Lunar bride



Miała być Alicja w Krainie Czarów, wyszło całkiem coś innego. Początkowa wizja wymagała zmiany w momencie, gdy w ostatniej chwili wycofali się zarówno fryzjer, jak i wizażystka, nie udało się zorganizować królika, a suknia była już wypożyczona. Trzeba było zmienić termin, koncepcję, praktycznie wszystko. Dlatego bardzo lubię współprace z Kingą - wystarczyła chwila, by ustalić nowy plan działania, zorganizować wizaż i ustalić nową datę, zaledwie kilka dni później. Uwielbiam takich ludzi, którzy są elastyczni i w razie, gdy pojawia się potrzeba improwizacji są w stanie się zmobilizować :) Zamiast Krainy Czarów poszłyśmy więc w klimaty, które są równie bliskie mojemu sercu. Wykorzystanie welonu marzyło mi się już od jakiegoś czasu, miałam jednak problem ze zorganizowaniem go. W tym przypadku dosłownie sam wpadł mi w łapki, ponieważ okazało się, że wizażystka takowy ma. Jeszcze przed wykonaniem sesji miałam cały obraz w głowie, włączając w to także pomysł na obróbkę, co mi się w sumie rzadko zdarza - zwykle już po wszystkim siadam na spokojnie i dobieram barwy, bawię się ogólnym wyrazem zdjęć. Miło czasem stworzyć coś takiego, zwłaszcza, że z doświadczenia widzę, że takie trochę spontaniczne sesje potrafią dać całkiem niespodziewane efekty :) Pojawiły się już porównania z różnymi baśniami, głównie ze Śpiącą Królewną i Królewną Śnieżką (pewnie ze względu na ostatnie dwa ujęcia), ale ja wolę zostawić tą serię jako całkiem niezależną i własną opowieść. Coś podobnego siedziało mi w głowie już od jakiegoś czasu.








Lunar Bride



model: Kinga Białek

photographer: Ewelina Świtalska
make-up artist: Marlena Dulińska